TWÓJ KOSZYK
Twój koszyk
jest pusty!
email
POLECAMY
Te Deum laudamus Apologetyczny katechizm katolicki Mszał rzymski (mszalik codzienny) Immaculata - Sapientia, Misericordia, Caritas Katechizm o kryzysie w Kościele
Dążenia Żydów w dobie obecnej
cena 8,90
Dodaj do koszyka

ks. Józef Kruszyński

Dążenia Żydów w dobie obecnej

  • Wydawnictwo Ostoja, 2020
  • ss. 44, format A5, miękka oprawa
  • ISBN 978-83-65102-18-8
  • wysyłka: 24 godziny
  • tytuł dodany: 23.04.2020 r.

Ks. Józef Kruszyński (1877-1953)
Rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w latach 1925-1933

Był siódmym dzieckiem Franciszka i Konstancji z Domańskich, rolników na pięćdziesięciu morgach w kolonii Poraj gminy Parzniewice, parafii Bogdanów w powiecie piotrkowskim. Warunki w domu były ciężkie, skoro 3 siostry i 2 braci zmarło na gruźlicę. 11-letni Józef zapisał się do szkoły w Bogdanowie, potem w Parzniewicach uczył go Litwin V. Dajlido. Materiał nauczania 3 i 4 klasy gimnazjum opracował prywatnie i uzyskał tzw. świadectwo „aptekarskie” wystarczające do zapisu w Seminarium Duchownym, czego dokonał w czerwcu 1894 r. W 1899 wysłano go do Akademii w Petersburgu, gdzie uzyskał święcenia diakonatu, a w 1903 r. w kościele św. Katarzyny święcenia kapłańskie. Już w seminarium uczył się języków: niemieckiego, włoskiego i francuskiego. W Akademii jako samouk uczył się języka perskiego, z czym się ukrywał, ale pasją jego stał się hebrajski, którego uczył słynny, mający wpływ na studentów ks. Justyn Pranajtis (1917). Kruszyński zanotował, że za postępy w hebrajskim uzyskał pochwałę Pranajtisa i podziw kolegów. Po dziewięciu latach wrócił do Królestwa, w sierpniu 1903 r. został prefektem w Seminarium we Włocławku i zaczął się uczyć angielskiego. W 1905 r. był w Londynie, studiował zabytki archeologiczne w muzeum po 6 godzin dziennie. Tu uświadomił sobie „zamiłowanie naukowe”, choć długo nie wiedział „jak je zużyć, od czego zacząć”. W „Wiadomościach Pasterskich” redagowanych przez ks. M. Fulmana, publikował swe prace pod pseudonimem Abel Nahbi. Dalszym wyjazdom na przeszkodzie stał brak pieniędzy, choć uzyskał uposażenie wikariusza wynoszące 150 rs z parafii Bronisław i Blizanow z obowiązkiem częściowego odrabiania tej sumy. W maju 1906 r. ukazała się jego pierwsza książka: Komentarz do ewangelii św. Marka. Teraz masowo wysyłał prace do czasopism, w tym do najważniejszego w Królestwie tj.: „Przeglądu Katolickiego”. W 1907 r. byt w Aleksandrii, na Krecie, dotarł do Bejrutu, stąd do Damaszku, Palestyny, Neapolu, Rzymu i Padwy. W latach 1909-1923 prowadził biuletyn naukowy w Ateneum Kapłańskim, w tym specjalny dział: „Orientalia”. Szacował publikacje z lat 1909-1913 na 5 tomów po 500 ss. Opublikował po dwa wydania Starego i Nowego Testamentu jako podręczniki dla szkół średnich. W 1911 r. zwiedzał: Wiedeń, Budapeszt, Zagrzeb, Mostar, Sarajewo, Dalmację, Saloniki, Korynt, Ateny i Konstantynopol.

W czasie I wojny światowej bez skutku próbował zostać kapelanem wojskowym. Pisał nawet broszury o tematyce hagiograficznej, np. o A. Boboli. W „Gazecie Kujawskiej” odcinkami opublikował powieść Marychna. W czasie I wojny światowej był z wyboru członkiem Rady Miejskiej we Włocławku. W latach 1917-1922 był kierownikiem Księgarni Powszechnej i Drukarni Diecezjalnej oraz wysyłał teksty do „Wiary i Życia”, do „Słowa Kujawskiego”. Opracowywał kalendarze np. Kalendarz Rady Opiekuńczej za lata 1917-1919 r. Minister WRiOP mianował go inspektorem skautów na okręg włocławski. Uczył religii, łaciny i historii w żeńskim gimnazjum we Włocławku.

Od września 1923 r. został wykładowcą w Uniwersytecie Lubelskim. Od listopada do lutego r. akad. 1923/24 mieszkał w nie zamykanej sali wykładowej. Pracę habilitacyjną pisał pod kierunkiem ks. J. Archutowskiego profesora UJ. 12 XI 1924 r. uzyskał habilitację za całość pracy naukowej. 8 I 1925 r. Ministerstwo WRiOP zatwierdziło wniosek Rady Wydziału o mianowanie go docentem Studium Biblijnego na UJ.

17 IV 1925 r. bp Czesław Sokołowski zrzekając się funkcji rektora KUL, proponował następcą Kruszyńskiego. W 2 miesiące potem Rada Biskupia do spraw KUL postanowiła powołać go na stanowisko rektora. Bp Marian Fulman 20 VI 1925 r. pisał do Ministerstwa WRiOP o wyborze Kruszyńskiego autora wielu dzieł biblijnych w języku polskim wydanych na rektora uczelni. Sam elekt zanotował, że oczekuje się, iż wypłata pensji będzie się odbywała bardziej regularnie raz na miesiąc, a nie w odstępach tygodniowych.

Nowy rektor miał ogromnie zażyłe kontakty z wielu wpływowymi ludźmi, w tym z ludźmi majętnymi. 10 VIII 1925 r. w Poznaniu u rejenta podpisano akt Fundacji Potulickiej, tj. zapis 6000 ha gruntu hr. Anieli Potulickiej dla KUL. Minister kolei „Łyszka” przesłał mu darmowy bilet 3-miesięczny na wszystkie pociągi. Kanclerz bp Fulman za pośrednictwem nuncjusza Lauriego uzyskał dla Kruszyńskiego tytuł doktorski, gdyż w Petersburgu, gdzie kończył studia, wyjątkowo udzielano tytułu doktorskiego. Kruszyński zaś stopniowo uzyskiwał prawa państwowe dla Uczelni. 27 II 1927 r. Ministerstwo WRiOP powołało rządową komisję egzaminacyjną dla studentów Wydziału Prawa i Nauk Ekonomicznych. 30 V 1927 r. absolutoria na Wydziale Nauk Humanistycznych zrównano z magisteriami na innych uniwersytetach. 2 III 1928 r. ukazał się dekret zatwierdzający statut Uniwersytetu.

Były też i głosy przeciwne rektorowi. 9 X 1928 r. Senat skierował pismo do kanclerza, iż z 17 profesorów, którzy odeszli, 12 przeszło na uniwersytety państwowe. 24 VIII 1931 r. na posiedzeniu Rady Episkopatu do spraw Uniwersytetu w 4 punkcie zapisano, iż rektor po 6 latach, ze względu na stan zdrowia prosi o następcę. Sam rektor w pamiętniku nieco inaczej oceniał tę kwestię: Jedne tylko była rzecz przykra: gdy uniwersytet znajdował się bez praw... nikt nie wyciągał ręki po krzesło rektorskie. Kanclerz Fulman 4 IX 1933 r. pisał do Ministra WRiOP, że Kruszyński złożył Stolicy Apostolskiej rezygnację ze stanowiska zajmowanego i rezygnacja ta została przyjęta. Ustępując z rektorstwa przekazał biskupowi czek na 53 000 zł zbierane na budowę kościoła akademickiego. W 1936 r. kościół oddano do użytku, choć jak zaznaczył Kruszyński: Nikt nie wiedział o zbieraniu pieniędzy na ten cel. Po odejściu z rektoratu zajął się tłumaczeniem ksiąg hebrajskich Pisma św. na język polski. Przetłumaczył blisko 14 ksiąg. Marzył o wydaniu Starego Testamentu w sześciu tomach.

Wojna przerwała systematyczną pracę. 11 XI 1939 r. został osadzony w więzieniu na Zamku Lubelskim w grupie 18 duchownych. 27 XI 1939 r. brał udział w parodii procesu wobec biskupa lubelskiego Fulmana. 19 IV 1940 r. został zwolniony. Przez pół roku korzystał z gościny Brunona Vettera byłego studenta Uniwersytetu, właściciela Jabłonnej. Bp Fulman internowany w Nowym Sączu mianował Kruszyńskiego wikariuszem generalnym i był nim w okresie 20 XI 1940 24 IX 1945. Urzędował przy kościele Powizytkowskim przy ul. Narutowicza. Na ten czas przypada pierwsze powstanie zbrojne w Europie przeciw panowaniu Niemców na Zamojszczyźnie. Kiedy do obozu na Majdanku zaczęto zwozić ludność z Zamojszczyzny, Kruszyński 31 VII 1943 r. wystosował memoriał do gubernatora lubelskiego dr. R. Wendlera, w którym pisał o prześladowaniu niemieckim ludności w regionie Zamojskim, m.in. o zamknięciu 41. kościołów, o ludności zmuszanej przez Niemców do krwawej obrony.

Kruszyński był człowiekiem nauki. Niemal samotnie tworzył ośrodek badań biblijnych w tworzącym się uniwersytecie. Owocem tych badań było ponad 100 rozpraw naukowych i ponad 1000 artykułów i recenzji. Jeszcze 5 VI 1945 r. na sesji Senatu wybrano go honorowym profesorem Wydziału Teologicznego. W marcu 1953 r. uczniowie zorganizowali mu jubileusz 50-lecia kapłaństwa we Włocławku. Zmarł we Włocławku 10 VIII 1953 r.

Ks. Józef Kruszyński był jednym z największych znawców problematyki żydowskiej w międzywojennej Polsce. Jego publikacje na ten temat to m.in.: Żydzi i kwestia żydowska, Włocławek 1920; Dążenia żydów w dobie obecnej, Włocławek 1921; Polityka żydowska, Włocławek 1921; Żargon żydowski, Włocławek 1921; O narodowy język żydów, Włocławek 1921; Żydzi a Polska, Poznań 1921; Religia żydów współczesnych, Włocławek 1923; Rola światowa żydostwa, Włocławek 1923; Dlaczego występuję przeciwko żydom?, Kielce 1923; Niebezpieczeństwo żydowskie, Włocławek 1923; Antysemityzm, Antyjudaizm, Antygoizm, Włocławek 1924, Żydzi a świat chrześcijański, Włocławek 1924; Stanisław Staszic a kwestia żydowska, Lublin 1925; Talmud co zawiera i co naucza, Lublin 1925.



KWESTIA ŻYDOWSKA
(pierwszy rozdział książki)

Na współczesne przemiany w żydostwie, zarówno jak i na stosunek Żydów do nas, jako do narodu korzystającego od niedawna z niepodległości politycznej, zbyt mało zwracamy uwagi. Poruszałem tę sprawę w mej pracy „Żydzi i kwestia żydowska” (Włocławek 1920 r.), wpływałem na niektóre czynniki mogące nakreślić szersze ramy dla pracy zmierzającej przynajmniej do powolnego regulowania stosunków pomiędzy ludnością żydowską a polską, lecz wysiłki te nie odniosły żadnego skutku. Sprawa pozostaje w uśpieniu jak za czasów niewoli, gdy życie narodowe tylko wegetowało. Nie mogliśmy podówczas kreślić szerszych planów ani rozwijać pracy odrodzeniowej dla przyszłości. Żydzi, znajdując się w podobnych warunkach, prowadzili mniej więcej ten sam tryb życia, gdy chodzi o zapatrywania polityczne. Pewien bezwład, czy brak inicjatywy w regulowaniu stosunków żydowskich, był znamienną cechą naszych zapatrywań na rozwój życia i naszej przyszłości.

Taki stan rzeczy przed wojną europejską mógł być do pewnego stopnia usprawiedliwiony, dzisiaj wszakże stosunki ogólnonarodowe uległy tak zasadniczej zmianie, że podobny bezwład żadną miarą nie da się obronić. Dzięki zmienionym warunkom życie idzie naprzód, wytyka sobie nowe drogi, powstają nowe potrzeby, stawiane są nowe żądania. Wszystko to nie może być obojętne dla ogółu. Odkąd zaczęliśmy korzystać z wolnego życia politycznego, uświadomienie co do dążności narodowych powinno przenikać jak najszersze sfery — słowem powinniśmy sobie jasno zdawać sprawę o celach naszej pracy i wszelkich zagadnień związanych z życiem politycznym. O ile byśmy się nie starali rozwijać takiego uświadomienia, nasze prace, podejmowane w celu budowy gmachu lepszej przyszłości, będą niepewne i najpiękniejsze zamiary okażą się bardzo niestałe.

Nie sądzimy wszakże, aby tylko na nas ciążył obowiązek pracy odrodzeniowej, aby nowe prądy tylko nas dotyczyły. Przenikają one w równej mierze, a nawet może silniej, mieszkających obok nas Żydów. Od czasu rozwoju prądów nacjonalistycznych wśród narodów świata, daleko żywszym tętnem biły owe prądy wśród tych narodów, których nadzieje co do urzeczywistnienia niepodległego bytu były bardziej dalekie.

Żydzi posiadali kiedyś swą niepodległość. Utraciwszy, zostali rozproszeni po całym świecie i przechodzili niezmiernie smutne koleje życia. W najniebezpieczniejszych chwilach i pod jarzmem najcięższej niewoli pozostali sobą, atoli życie ich duchowe zyskało mnóstwo krzywizn, które w przyszłości stawały się przyczyną nowych zaburzeń i prześladowań. Po dwutysiącletnim rozproszeniu nie rozstali się ze swoimi wierzeniami i dążnościami. Można więc wyobrazić sobie, jak silnie musiały rozwinąć się te dążności w zetknięciu z prądami nacjonalistycznymi.

Istotnie jesteśmy świadkami niepomiernego ruchu na polu odrodzenia narodowego we współczesnym żydostwie. Żydzi na całym świecie porozumieli się pomiędzy sobą. Poczuli że są silni, bogaci, rozporządzają wielkimi środkami materialnymi i nie mniejszymi wpływami. Zbadali dokładnie nierównomierność uwarstwienia społecznego w żydostwie. W jednych krajach byli żywiołem nielicznym, ale bogatym, stojącym na wyższym stopniu kultury (Holandia, Anglia, Francja), w innych zaś znajdowali się w zwartej masie, lecz pod względem kultury i zamożności bardzo ustępowali pierwszym. Do tych ostatnich uwarstwień należeli Żydzi przede wszystkim w Polsce, w Rumunii i w Rosji. Zagraniczne inteligentne koła żydowskie oddziaływały na mało uświadomione masy, które rozbujały się jak morze pod wpływem niewidzialnego ciśnienia powietrza. Polem do najbardziej energicznego oddziaływania przez żydowskie ośrodki zagraniczne stała się Polska, czyli właściwie żydostwo polskie, dzięki temu, że z jednej strony było najmniej uświadomione, a z drugiej — najliczniejsze procentowo w stosunku do rdzennej ludności kraju.

W okresie wojny europejskiej światopogląd żydowski uległ zasadniczej zmianie. Wytworzył się tak zwany nacjonalizm, czyli terytorializm, który urzeczywistnienie swych planów narodowych stawia na gruncie daleko podatniejszym i według ich mniemania łatwiejszym do osiągnięcia aniżeli syjonizm. Oto pragnie wytworzyć żydowski stan jako niezależną odrębność narodową na tych terytoriach, na których obecnie Żydzi mieszkają, Oczywiście realizacja takich poglądów może mieć największe zastosowanie u nas, ponieważ, jak to wszyscy wiemy, na naszej ziemi mieszka największy odsetek Żydów.

Myśli tej chwyciło się żydostwo zagraniczne i stosownie do swego temperamentu, nie bacząc na okoliczności i dalsze konsekwencje, jakie z tego wyniknąć mogą, popiera ją przy pomocy wszystkich rozporządzanych środków. Wytworzywszy sobie koncepcję „mniejszości narodowej”, czyli ustaliwszy pojęcie o Judeo-Polsce, to samo żydostwo musi być mocno nieprzychylne naszej silnej państwowości, gdyż ta krzyżowałaby jego plany. Nieprzychylność umiejętnie wyzyskali na swoją korzyść Niemcy, popychając Żydów niemieckich w kierunku nacjonalistycznych pożądań, które mogą być urzeczywistnione na ziemiach polskich. Dzięki agitacji Żydów niemieckich robota antypolska poszła dalej. Stąd też widzimy, że nie tylko koła żydowskie w Niemczech, lecz także w Holandii, w Anglii, we Francji i w Ameryce są dla nas bardzo wrogie. Jeszcze w okresie, gdy toczyły się zapasy wojenne, Żydzi niemieccy, nie mogąc bezpośrednio oddziaływać na potentatów żydowskich w Anglii i we Francji, wpływali na Żydów holenderskich i w Holandii najprzód rozwinęła się burzycielska praca, podkopująca wszystkie zamierzenia polskie w kierunku odbudowy niepodległego bytu. Koła żydowskie w Holandii stały się pierwszym ośrodkiem wszelkich intryg i antypolskich poczynań. Dzisiaj plany roboty antypolskiej rozpowszechnione są po wszystkich krajach, gdzie tylko istnieją wpływowe środowiska żydowskie.

Olbrzymie masy żydostwa polskiego poruszane są ową niewidzialną ręką, która kieruje nimi według własnej woli. Przywódcy żydowscy u nas są wtajemniczeni w tę robotę, natomiast szeroki ogół działa nieświadomie. Ponieważ współczesne prądy nacjonalistyczne zostały wyzyskane umiejętnie, przeto nieuświadomione masy dały się dość prędko poruszyć i dzisiaj są ślepym narzędziem w ich ręku.

Ogół żydowski jest usposobiony jak najnieprzychylniej dla państwowości polskiej. Nieprzychylność ta wzrasta prawie z każdym dniem i wprost olbrzymieje. Stoimy wobec faktu gruntownej przemiany pojęć żydowskich. O tym musimy wiedzieć i w ogóle zdawać sobie sprawę z całego procesu przekształcenia obopólnych stosunków.

Antagonizmy polsko-żydowskie ciągle się rozwijają i bardzo często umysły gorące bez głębszego zastanowienia się rozdmuchują je do takich rozmiarów, że mogą powstać bardzo niepożądane konflikty. Powinniśmy za wszelką cenę unikać takich zatargów, które nie zmierzają do rozwikłania kwestii żydowskiej, lecz do tym większego jej zagmatwania, a nawet rzucania plamy na charakter polski.

W interesie najszerszego ogółu polskiego leży, aby kwestię żydowską poznał i aby dokładnie uświadomił sobie, że współczesne dążności żydowskie idą całkiem po innej linii aniżeli nasza sprawa narodowa. Ta rzecz zasługuje na najszerszą popularyzację, oczywiście nie w tym celu, iżby podniecać antagonizmy i wywoływać zatargi, które obydwóm stronom tylko szkodę wyrządzić mogą.

Polacy wygrali jedną wielką sprawę, odzyskując w konflikcie wojny światowej niepodległy byt polityczny. Po utrwaleniu państwowości posiadają jeszcze drugą wielką sprawę do wygrania, a jest nią rozwiązanie kwestii żydowskiej.

Społeczeństwo polskie powinno wiedzieć, że kwestia żydowska wisi nad nim jak miecz Damoklesa, a z tego uświadomienia, jako ze źródła, powinna wypłynąć inicjatywa rządu, skierowana do rozstrzygania kwestii żydowskiej. Nie kto inny, tylko rząd polski powinien wytworzyć platformę, która by służyła do uleczenia niezdrowych stosunków na tle życia polsko-żydowskiego.

Uprzedzenie obydwóch stron doszło już do takiego napięcia, że dalsza zwłoka z punktu dobra naszego państwa jest niedopuszczalna. Nie możemy poprzestać, aby tylko prasa poruszała rozmaite drażniące sceny i rozstrzygała spory. Wypada wyrazić uznanie dla stanowiska prasy narodowej w kwestii żydowskiej, zaznaczyć jednak musimy, że w prasie ze strony obydwóch obozów ukazują się częstokroć takie oświetlenia, które jeno przepaść kopią.

Celem niniejszej pracy nie jest podawanie gotowego programu czynnikom miarodajnym, mogącym w wielkiej mierze przyczynić się do uzdrowienia stosunków polsko-żydowskich. Ich rzeczą i obowiązkiem jest, aby rozwinęły właśnie pracę w tej intencji, o jakiej tutaj mowa. Wypowiadając te uwagi, miałem przede wszystkim na względzie popularne wyjaśnienie sprawy, że żydostwo prawie całe jest nam na wskroś nieprzychylne, a ta zaś nieprzychylność w samym zaraniu podkopuje nasz byt państwowy. Muszę się następnie zastrzec, że nie powoduje mną antagonizm, ani chęć rozwijania antysemityzmu. Rzecz biorę całkiem obiektywnie i przystępuję do niej z zimną krwią, o którą należy się starać w chwili, gdy niebezpieczeństwo jest na progu.

W ostatnim rozdziale czytelnik pozna programy partii żydowskich, zmierzające do uregulowania stosunków i życia żydowskiego w Polsce. Programy owe będą najoczywistszym potwierdzeniem moich słów o niebezpieczeństwie wypływającym z zaognionej kwestii żydowskiej.

Zanim przystąpimy do rozpatrzenia poszczególnych programów, wprzód należy wspomnieć o samych stronnictwach.

Kategorie: żydzi i judaizm